Oto fragment recenzji:
Niewątpliwą zaletą książki jest fakt, że autor w swojej podróży nie zatrzymał się tylko na miastach. Dotarł do najodleglejszych zakątków Syberii, gdzie kończą się już bite trakty. Rozmawiał z poszukiwaczami złota przeczesującymi kopalnie pozostałe po ZSRR. Jeździł na polowania. Przemierzył wraz z ekipą setki tysięcy kilometrów, pijąc przy tym hektolitry czaju. W biednych osadach jadł kawior łyżkami wprost ze słoika. Obserwował niezwykłe połowy łososi, których najpierw dokonują niedźwiedzie, a potem ludzie. Odwiedził mieszkania, w których nadal wiszą portrety Stalina. Rozmawiał z córką Nikołaja Jeżowa, stojącego w latach trzydziestych na czele NKWD. Szokującym dla nas jest fakt, że podejmowała ona oficjalne próby zrehabilitowania swojego „tatusia”.



