„Najwyższe góry są jak lustro. Przejrzysz się w nim, kiedy w nie wejdziesz. Sam się zdziwisz, do czego jesteś zdolny. Ekstremalne warunki zdzierają maski. Ujawniają charaktery…”

Chętnie zwiedzam świat, docieram w jego nieznane mi dotąd zakątki, podziwiam, chłonę i zapamiętuję. Nie wszędzie jest jednak dane mi dotrzeć lecz zamiast ubolewać, sięgam po skuteczny sposób, po coś, co potrafi zaspokoić mój żądny wędrówki apetyt. Literatura podróżnicza otwiera bramy umysłu, wyposaża w okulary pozwalające zobaczyć to, co dotąd pozostawało niewidzialne. Te najlepsze, najbardziej wartościowe dzieła udowadniają, że człowiek może pokonać każdą granicę, a słowo „niemożliwe” to tylko elastyczne pojęcie mające różny wymiar dla każdego z nas. Książka „Lot koło Nagiej Damy”, czyli najświeższa lektura, z którą miałam okazję się zapoznać, zwabiła mnie opisem niebanalnej wyprawy. O kobiecie poskramiającej niebezpieczne lawiny jeszcze dotąd nie czytałam. Jednak otrzymałam coś więcej niż możliwość dotknięcia Himalajów. Zetknęłam się z także z przeszłością, która wycisnęła ze mnie dumnie spływającą po policzku łzę.