A OJCZYZNĘ DIABLI WZIĘLI...

Powieść historyczna, która zachwyci, pobudzi do refleksji lub oburzy. Nikogo jednak nie pozostawi obojętnym. To zdanie widnieje na okładce najnowszej powieści Stanisława Załuskiego „Pozostał Bóg i honor”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa „Bernardinum”.

 

Autor powieści jest z wykształcenia inżynierem, choć jak sam mówi, jego pasją od zawsze była historia. Wybrał studia na Politechnice Gdańskiej, gdyż obawiał się, iż na uniwersytet nie dostanie się ze względu na swoje ziemiańskie pochodzenie. –Takie były powojenne czasy – dodaje. Krótko pracował w swoim zawodzie, w zasadzie całe życie parał się pisaniem. Ma na swoim koncie zbiory opowiadań, nowel, bajki dla dzieci, powieści, a także słuchowiska radiowe. Stanisław Załuski jest również założycielem i honorowym prezesem Polskiego Towarzystwa Ziemiańskiego, a od lutego 2012 roku pełni funkcję prezesa Gdańskiego Oddziału Związku Literatów Polskich. Koniecznie trzeba dodać, iż w tym roku kończy 90 lat.

Pisanie to jego pasja, już pracuje nad kolejną książką. – Każdy mój dzień wygląda podobnie, czytam książki, siedzę przy komputerze i piszę, a odpoczywam i łapię wenę w moim ogrodzie – snuje opowieść mój rozmówca. Nad książką „Pozostał Bóg i honor” pracował cztery lata. Jest ona oparta na ponad stu pamiętnikach, opracowaniach, zbiorach dokumentów polskich i rosyjskich z epoki stanisławowskiej. W tekście tej powieści, liczącej ponad 1000 stron (!), znalazły się co celniejsze cytaty osiemnastowiecznych autorów. Stanowią one swoistą ciekawostkę, a zarazem dowód, że być może niepodległość dałoby się uratować, gdyby nie lekkomyślność ówczesnych decydentów, zbytnia ufność we własne siły, nietrafnie zawierane sojusze czy niemal patologiczna nienawiść do wschodniego sąsiada. – Niezliczoną ilość godzin poświęciłem na czytanie i sporządzanie notatek potrzebnych do napisania tej powieści. Materiały zgromadzone były głównie w Bibliotece Polskiej Akademii Nauk w Gdańsku, tam też przeważnie pracowałem. Sporządziłem dwieście stron notatek wydruku komputerowego. Potem, pisząc już powieść, okazały się niezwykle potrzebne – opowiada Stanisław Załuski.

Dlaczego Polska straciła niepodległość, kto się do tego przyczynił i kto ponosi za to odpowiedzialność? – to zasadnicze pytania, które stawia autor i z którym zostawia też czytelnika. Sam tytuł powieści wydaje się równie wymowny. Kiedy rozmawiałam o nim z autorem, odpowiedział mi ze śmiechem „a ojczyznę diabli wzięli, można byłoby dodać. Zrezygnowałem jednak z tego”.

Na kartach książki przewija się cała plejada znanych z historii postaci. Jest Katarzyna II, Stanisław August Poniatowski, Tadeusz Kościuszko, Hugo Kołłątaj, Szczęsny Potocki, Ksawery Branicki, Grzegorz Potiomkin i wielu innych. Zarówno konserwatyści, jak i postępowcy. Załuski patrzy na tamte czasy obiektywnym okiem, nikogo nie ocenia ani nie próbuje odbrązowić. Sprzeciwia się jednak obrazowi czarno-białemu, uważa, że patrioci stali po obu stronach barykady. „Pozostał Bóg i honor” nie jest jednak powieścią stricte historyczną, to wspaniała beletrystyka, w której historia przeplata się z wartką akcją. Ukazuje życie ziemiańskiego dworu i pałacowe intrygi, są sceny batalistyczne, ale i romantyczna miłość. Wszystko za sprawą erudycji autora i jego sprawnego języka.

Zapytałam Stanisława Załuskiego, gdzie nabrał pisarskiego szlifu. – Było to w latach 50. poprzedniego wieku. Moją pierwszą recenzentką była Róża Ostrowska, która nieraz mówiła mi, że jeszcze dużo muszę się nauczyć. Swój warsztat pisarski ćwiczyłem czytając powieści Ernesta Hemingwaya, który stał się moim mistrzem – zwierza się autor. – I doszedłem jakoś do wprawy – dodaje ze śmiechem.

Artykuł ukazał się w dwutygodniku „Pielgrzym” nr 3/2019 z 10 lutego br.

 

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy od home.pl