Dane teleadresowe

Wydawnictwo Bernardinum Sp. z o.o.
ul. Bpa Dominika 11
83-130 Pelplin
woj. pomorskie
585 361 757
sekretariat@bernardinum.com.pl
NIP: 5932459521
REGON: 220141405

Produkty tygodnia
Spacer po starym Starogardzie
Spacer po starym Starogardzie
60,00 zł 30,00 zł
szt.
Reszta świata
Reszta świata
44,00 zł 25,00 zł
szt.
Indie głód Boga
Indie głód Boga
44,90 zł 25,00 zł
szt.
Wiersze wam wieszczę
Wiersze wam wieszczę
30,00 zł 26,00 zł
szt.

KIEDY OJCIEC STAJE SIĘ KATEM

Powraca z kolejną, trzecią już książką przybliżającą realia życia w muzułmańskim świecie. Tym razem Nadia Hamid nie opisuje własnych przeżyć, jak w poprzednich publikacjach, ale idzie o krok dalej, zwracając uwagę na dramaty dotykające dzieci z polsko-arabskich rodzin. O kulisach powstania książki „Dzieci szariatu” autorka opowiada w rozmowie z Anną Gniewkowską-Gracz.

– Marysia, Joanna, Karim i Fuad, przez polską mamę nazywany Piotrusiem – losy bohaterów Pani książki chwytają za serce. Są potwierdzeniem, że w związkach Europejek i Arabów najbardziej cierpią dzieci. Na czym polega ich dramat?

– Życie dzieci z takich związków już od najmłodszych lat jest trudne – zarówno w społeczności ojca, jak i matki. Nigdzie nie potrafią zapuścić korzeni i tak naprawdę nigdzie nie są u siebie. Zamiast beztroskiego dzieciństwa zmagają się z poczuciem wyobcowania, doświadczają nietolerancji. Są oczywiście również takie dzieci, które świetnie się w tym odnajdują, bo mają silne charaktery. Jednak te bardziej wrażliwe będą nieustannie piętnowane z powodu swojej odmienności. Te dzieci tak naprawdę nie wiedzą, kim są. Czasem już do końca życia tkwią w rozdarciu pomiędzy dwiema religiami i dwiema jakże odmiennymi kulturami. Od najmłodszych lat są świadkami walki rodziców o to, do jakiej szkoły mają chodzić, w jakim języku mówić, w jakiego Boga wierzyć.

– W książce „Dzieci szariatu” poznajemy również historie niezwykle dramatyczne: jeden z ojców przygotowuje syna do roli zamachowca samobójcy, inny skazuje córkę na śmierć głodową, kolejny wydaje trzynastolatkę za mąż za pięćdziesięcioletniego mężczyznę, który gwałci dziewczynkę w noc poślubną, doprowadzając do jej śmierci. Czy tak szokujące przypadki postępowania ojców wobec własnego potomstwa stanowią normę w świecie islamu?

– Ukazane w książce historie są wyjątkowo skrajne. Tak też się zdarza. Dzieci stają się niewinnymi ofiarami miłości rodziców pochodzących z dwóch różnych i tak odległych od siebie światów. Pisząc tę książkę chciałam zwrócić uwagę na realne zagrożenie, na jakie narażone są dzieci polsko-arabskich małżeństw.

– O jakie zagrożenie chodzi?

– Sposób wychowania potomstwa w świecie arabskim różni się diametralnie od polskiego czy europejskiego modelu. W islamie dziecko należy do ojca i to wyłącznie on decyduje o jego losie. Podobnie zresztą mężczyzna przesądza o wszystkim, co dotyczy żony. Życie w takiej zależności od męża, w obcym kraju, pośród ogromu nakazów i zakazów nakładanych przez nieznaną i niezrozumiałą religię, do tego pozbawienie prawa głosu w sprawie własnego potomstwa jest dla kobiety pochodzącej spoza arabskiego świata ciężarem nie do udźwignięcia. Pozostaje bezradna wobec zastanej w nowym kraju rzeczywistości, zdana jedynie na łaskę i niełaskę swojego męża i pana.

– A jak Arabki radzą sobie z takim zniewoleniem?

– Zostają wychowane zgodnie z doktryną islamu, w duchu bezgranicznego posłuszeństwa najpierw wobec ojca, potem męża. Od najmłodszych lat przygotowywane są do tej najważniejszej roli w życiu, jaką jest bycie dobrą żoną i matką. Cierpią jednak tak samo jak cudzoziemki. Rola kobiety w islamie różni się znacząco od tej, jaką odgrywa ona w kulturze Zachodu. Zgodnie z wolą Allacha kobieta ma we wszystkim podporządkować się mężczyźnie. Musi żyć zgodnie z doktryną wynikającą z Koranu oraz sunny, a więc tego, jak Mahomet traktował swoje żony oraz pozostałe kobiety w swoim otoczeniu.

– To życie nie do pozazdroszczenia, dlatego po raz kolejny apeluje Pani do kobiet.

– Moje poprzednie książki: „Gorzka pomarańcza” i „Jarzmo przeszłości”, jak i tę najnowszą – „Dzieci szariatu” łączy wspólne przesłanie. Mają być przestrogą dla wszystkich kobiet, które decydują się na związek z człowiekiem odmiennej kultury, wyznania, mentalności, bo to wiąże się także z innym postrzeganiem i rozumieniem spraw dotyczących małżeństwa i rodziny. Decyzja kobiety, komu oddaje swoje serce i powierza własny los, na zawsze naznaczy życie nie tylko jej samej, ale przede wszystkim potomstwa.

– W jaki sposób poznała Pani te wstrząsające historie? Pewnie w arabskich mediach o nich nie usłyszymy.

– To prawda, o takich sprawach media nie informują. Dziecięce dramaty rozgrywają się po cichu, w czterech ścianach i zazwyczaj nie wychodzą na światło dzienne. I wcale nie z powodu jakiejś nadzwyczajnej znieczulicy, ale odmiennych obyczajów, prawa i religii rządzących światem arabskim. To co dla nas jest trudne do zaakceptowania, jak: odebranie własnemu potomstwu dzieciństwa, poczucia bezpieczeństwa, wolności, a nawet życia, dla wyznawców islamu jest spełnieniem obowiązku względem Allacha. Przez wychowanie dzieci na dobrych muzułmanów chcą przypodobać się Bogu i zasłużyć na życie wieczne. Często jednak Koran pojmowany jest bardzo dosłownie, ocierając się o fanatyzm.

W książce „Dzieci szariatu” przedstawiłam cztery historie oparte na autentycznych wydarzeniach. Poznałam je w Libii, gdzie – jako żona muzułmanina – dzieliłam los tamtejszych kobiet. Znam jeszcze mnóstwo innych faktów dotyczących dzieci i cudzoziemskich żon Arabów o podobnym ładunku emocjonalnym jak te spisane na kartach książki. O niektórych z nich usłyszałam w Libii od zaprzyjaźnionych kobiet, o innych już w Polsce. Po ośmiu latach udało mi się wraz z synami powrócić do kraju.

– Dokonała Pani niemożliwego. Dla zdecydowanej większości kobiet decyzja dotycząca wyjazdu wraz z ukochanym do arabskiego kraju jest biletem w jedną stronę.

– Tak, miałam mnóstwo szczęścia. Pewnie, gdybym zamiast synów urodziła córki lub choćby jedno z moich dzieci było płci żeńskiej – nie miałabym takiej szansy. Moje losy bez wątpienia potoczyłyby się inaczej. O swoim życiu w Libii, ucieczce do Polski i rozwodowej batalii piszę w dwóch wcześniejszych książkach. Zainteresowanych odsyłam do lektury.

– „Dzieci szariatu” napisała Pani z myślą o kobietach. A ja zadedykowałabym tę publikację również wszystkim malkontentom. Ta książka zmienia sposób postrzegania rzeczywistości. Uczy doceniać to, że żyjemy pod taką, a nie inną szerokością geograficzną.

– Rzeczywiście, powinni sięgnąć po tę publikację wszyscy, którzy nieustannie narzekają na swój los. Naprawdę warto docenić to, co mamy. Możemy sami o sobie stanowić, podejmować własne decyzje, kształcić się, rozwijać pasje, czy choćby swobodnie wygrzewać się na słońcu, kiedy mamy na to ochotę. Wystarczy na chwilę zamknąć oczy, przenieść się w wyobraźni na inny kontynent, w inną rzeczywistość... To świetna terapia.

Wywiad ukazał się w dwutygodniku „Pielgrzym” nr 2/2019 z 27 stycznia br.

Fot. Anna Gniewkowska-Gracz

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy od home.pl