Produkty tygodnia
Czekając na Duida. Śladem szeptu amazońskiego potoku
Czekając na Duida. Śladem szeptu amazońskiego potoku
44,90 zł 35,00 zł
szt.
Widziałam cuda
Widziałam cuda
34,90 zł 30,00 zł
szt.
Newsletter
Podaj swój adres e-mail, jeżeli chcesz otrzymywać informacje o nowościach i promocjach. W każdej chwili możesz cofnąć zgodę.
Święty z obrazka

– Pańskie zainteresowania naukowe
to historia wojskowości i historia
gospodarcza. Skąd fascynacja
św. Franciszkiem?
– Można powiedzieć, że odziedziczyłem
ją po matce Agnieszce. Wyrazem
jej miłości do św. Franciszka było obdarowywanie
mnie na imieniny czy pod
choinkę obrazkami religijnymi z jego
wizerunkiem. Wywoływało to we mnie
ogromny żal z powodu tych „byle jakich”
prezentów.
Pozostała mi jednak
chęć oglądania
swojego patrona
w różnych ujęciach
i przedstawieniach
ikonograficznych,
co było inspiracją do odbycia wielu
ciekawych podróży. Zrozumiałem też,
że te małe i wielkie dzieła sztuki oprócz
wartości estetycznych, wynikających
z piękna wykonania, przedstawiają
także wielką wartość duchową.
– Pomiędzy obiema Pana pasjami
dostrzegam pewien wspólny mianownik.
Św. Franciszek był przecież
człowiekiem związanym z wojskowością.
Brał udział w wojnie Asyżu
z Perugią i marzył o tym, aby zostać
rycerzem.
– Tak było w jego młodości. Jednak
po przemianie duchowej, jaka w nim
nastąpiła, stał się człowiekiem Bożym,
pokojowym i braterskim, a nie człowiekiem

wojny. Od kiedy poślubił „Panią
Ubóstwo”, co tak pięknie ukazała na tle
krajobrazu roztoczańskiego malarka
Elżbieta Hałasa, zajął się usługiwaniem
trędowatym i ubogim oraz głoszeniem
im Słowa Bożego. To wspieranie przez
Franciszka ubogich, a zwłaszcza chorych,
nie znalazło odbicia w ikonografii
europejskiej. Wyjątkiem był imponujący
obraz w ołtarzu głównym dawnego
kościoła kapucynów we Lwowie, które
to miasto – zwane
królewskim – było
przed II wojną
światową stolicą
Roztocza. Niestety
obraz nie dotrwał
do naszych czasów,
ale na szczęście jest w moich zbiorach
opracowany na jego podstawie obrazek
religijny. Widzimy na nim Franciszka
stojącego wśród rzeszy chorych, biednych,
kalek, trędowatych i ubogich
matek z dziećmi.
– Za sprawą sztuki sakralnej przenieśliśmy
się na Roztocze. Od kiedy
Franciszek Seraficki jest obecny na
terenie tej niezwykłej krainy?
– Na pewno wtedy, gdy był już
w niebie i – jak głosi dawna legenda
– poprosił Pana Boga, aby pozwolił
mu zejść na ziemię w miejscu, gdzie
jest najpiękniej, czyli na Roztoczu.
Pierwsze kroki św. Franciszek skierował
tam, skąd słychać było cudowny

śpiew ptaków. Może było to w Górecku,
w sercu Roztocza, a może w Werchracie
– zwanej perłą Roztocza – albo
w Radecznicy, ogłoszonej Częstochową
Roztocza, a najprawdopodobniej
w Zwierzyńcu, gdzie mieszka wspomniana
już Elżbieta Hałasa, malarka
flory i fauny tej pięknej krainy. Od
XV wieku powstało na ziemi roztoczańskiej
ponad 25 klasztorów duchowych
synów i córek św. Franciszka
krzewiących na tym stosunkowo
niewielkim obszarowo terenie duchowość
i obyczajowość franciszkańską
(np. szopki bożonarodzeniowe).
– Do spopularyzowania idei franciszkańskiej
wśród mieszkańców
Roztocza przyczyniły się zapewne
pielgrzymki.
– W tym celu pielgrzymowano do
sanktuariów maryjnych będących pod
opieką franciszkanów, a leżących
w pobliżu granic Roztocza – w Leżajsku,
Kalwarii Pacławskiej i Sokalu.
Udawano się zwłaszcza do sanktuariów
franciszkańskich znajdujących
się na terenie Roztocza – św. Marii
Magdaleny w Puszczy Solskiej oraz
św. Antoniego z Padwy w Radecznicy.
Kolejnym miejscem franciszkańskim,
do którego zmierzali liczni pielgrzymi
z Roztocza, był kościół bernardynów
we Lwowie, w którym znajdował się
grób franciszkanina św. Jana z Dukli,
za którego wstawiennictwem dozna-

wali licznych łask uzdrowienia. Podobne
cuda działy się przy grobie arcybiskupa
Jakuba Strepy, którego relikwie
znajdowały się w lwowskim kościele
franciszkanów konwentualnych
pw. Świętego Krzyża, gdzie za życia był
gwardianem.
Do wymienionych tu sanktuariów
i grobów świętych lub błogosławionych
franciszkanów pielgrzymi najliczniej
przybywali w okresie celebrowanych
świąt patronalnych, czyli dorocznych
odpustów. W sanktuariach znajdujących
się pod opieką duchowych synów
św. Franciszka niezwykle uroczyście
było i jest obchodzone jego święto,
przypadające na 4 października.
– Czy można zatem potraktować
książkę „Święty Franciszek Seraficki
na Roztoczu” jako rodzaj przewodnika
i wyruszyć z nim na szlak pielgrzymkowy
po tej krainie?
– Jak najbardziej, jednakże trzeba
mieć na uwadze fakt, że mimo istnienia
niegdyś na Roztoczu tylu klasztorów
i kościołów franciszkańskich liczba
dzieł przedstawiających św. Franciszka
nie jest wielka. Tych spustoszeń dokonano
podczas toczących się na tym
terenie od zarania wieków licznych
działań wojennych i kasat klasztorów
w okresie zaborów, a później zajęcia
Roztocza wschodniego przez komunistów.
Na szczęście zachowane przedstawienia
są bardzo różnorodne,
zwłaszcza pod względem tematycznym.
Są to takie tematy, jak: uwielbienie
krzyża przez Franciszka, adoracja
Przenajświętszego Sakramentu, ustanowienie
odpustu Porcjunkuli czy
św. Franciszek w chwale. Spotkać można
też wizerunki ilustrujące historię
obłaskawienia wilka czy najbardziej
znane z historii kazanie świętego do
ptaków. Są również wizerunki świętych
Dominika i Franciszka jako dwóch
mocnych filarów Kościoła.
Oczywiście najwięcej, podobnie
zresztą jak w całej Polsce, mamy przedstawień
stygmatyzacji. Bowiem stała
się ona jakby pieczęcią potwierdzającą,
że Franciszek żył według zasad Ewangelii

Ewangelii,
nigdy w sprawach wiary nie pomylił
się ani nie zbłądził. Stygmaty
z woli Boga stały się widzialnym i namacalnym
znakiem potwierdzającym
świętość życia i upodobnienia do
Chrystusa.
– Zapewne z tego względu obrazy
z przedstawieniem scen z życia
św. Franciszka malowali najwybitniejsi
artyści, jak chociażby Dominikos
Theotokopulos, zwany El Greco
(1541–1614), którego obraz Ekstaza
św. Franciszka znajduje się w zbiorach
polskich.
– Cieszę się, że wymieniła Pani
właśnie ten obraz. Jest mi bliski, gdyż
przypomina pewne zdarzenie z mojej
młodości. Gdy w 1965 roku kończyłem
naukę w Oficerskiej Szkole Wojsk
Zmechanizowanych we Wrocławiu,
a w kraju rozeszła się wieść, że na plebanii
w Kosowie Lackim odkryto jakiś
cenny obraz przedstawiający
św. Franciszka z czaszką, pomyślałem,
aby go kupić. Miałbym swojego patrona,
no i dobrą lokatę moich pierwszych
poborów. W zamyśle gorąco poparła
mnie matka, ofiarując dodatkowe pieniądze
na ten zbożny i praktyczny cel.
Pomysł niewątpliwie bardzo naiwny,
ale wtedy – nie mając pojęcia o cenach
obrazów – byłem przekonany o ogromnych
możliwościach oficera. Po bez
mała 50 latach od odnalezienia obrazu
El Greca w Kosowie Lackim kupiłem

od wspomnianej malarki Elżbiety Hałasy
obraz zbliżony do najsłynniejszego
dzieła tego artysty, jakim jest Święty
Franciszek medytujący o śmierci, oczywiście
namalowany na tle roztoczańskiego
krajobrazu.
– Gdyby miał Pan wskazać szczególne
miejsce franciszkańskie na
Roztoczu, gdzie należałoby go szukać?
– Mimo że w książce zamieściłem
prawie 280 ilustracji, to bez chwili
namysłu powiem, że Górecko Kościelne.
Położone jest ono pomiędzy Puszczą
Solską a Roztoczańskim Parkiem
Krajobrazowym. Stoi tam drewniana
pofranciszkańska świątynia. W jej ołtarzu
głównym znajduje się kopia
obrazu Murilla, na którym św. Franciszek
otrzymuje odpust dla kościółka
Porcjunkuli. W ołtarzu bocznym zaś
jest kopia dzieła tego artysty z ukazaniem
Biedaczyny z Asyżu, jak obejmuje
Zbawiciela na krzyżu. Dookoła
tej świątyni rosną majestatyczne dęby
i olbrzymie sosny, płyną strumyki
i śpiewają ptaki. Ks. Tadeusz Sochan,
proboszcz tej parafii, twierdzi, że Górecko
tchnie atmosferą franciszkańską,
przejawiającą się w pięknie tutejszej
przyrody i franciszkańskiej pieśni góreckich
festiwali, a zwłaszcza wśród
tutejszych mieszkańców żyjących duchem
św. Franciszka.

Franciszek Kusiak
Święty Franciszek Seraficki
na Roztoczu
oprawa twarda
stron 296
Cena 60 zł

 

Wywiad zamieszczony w „Pielgrzymie” nr 20/2016.

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy od home.pl